W moim życiu i tysiąca zesłańców, ta data nigdy nie będzie zapomniana. Słowami żywych będzie przekazana. W ciemną noc 12-go na 13-go kwietnia 1940 roku leżę na pryczy przytulona do mamy boku.
Pociąg z kilkudziesięcioma wagonami przepełniony jest dziećmi, matkami i starcami. Z przenikliwym świstem, z dwoma lokomotywami "Szałon" w daleką nie znaną dal rusza. Stukot kół oddech i bicie serca zagłusza.